Register  |  Login
MZK - Tankuj z Nami!
 
3,98 3,98
2,26
www.mzk.skierniewice.info.pl 
Pn-So: 6.00 - 20.00,
Nd: 6.00 - 18.00
Dostawca Paliw: PKN Orlen
 
   
     
Skierniewice - Forum dyskusyjne
Subject: Wiersze nie tylko kulinarne
Prev Next

Author Messages
Schabeusz GOŚĆ

10/10/2006 17:23:16 Quote Reply Alert 
Autor: misiek_1983 on 29-05-2005 17:29:24

<p>Ludzie jak znacie fajne przepisy i fajne potrawy to dajcie przepiSY.</p>



He, he... Temat umarł... Czyżby wskutek śmierci głodowej?

Jak fajne przepisy, to proszę bardzo. Oba autorstwa nieodżałowanego Jana Brzechwy.

***
OBSERWATORIUM GASTRONOMICZNE

Święta mają to do siebie, że podczas tych kilku dni umysły ludzlkie pochłonięte są całkowicie sprawami kulinarnymi. A nie jest to wcale zagadnienie takie proste, jak by się niektórym - zwłaszcza mężczyznom - zdawało.
Sztuka kulinarna, w odróżnieniu od wszelkich innych rodzajów sztuki, wymaga umiejętności, zdrowego sensu i dobrego smaku. O dobrą sztukę mięsa jest u nas dzisiaj trudniej niż o dobrą sztukę teatralną.
Jeśli chodzi o mnie, to dawno już zrozumiałem, że twórczość literacka w bardzo rzadkich wypadkach przynosi sławę i nieśmiertelność. Nie każdy przecież jest wieszczem.
Natomiast ze sztuką kulinarną sprawa jest o wiele pewniejsza. Wszyscy wiedzą i pamiętają, że Nelson wymyślił zrazy po nelsońsku, a Strogonoff - boeuf á la Strogonoff. O Melbie mało kto wie, że była śpiewaczką, natomiast zachowaliśmy ją we wdzięcznej pamięci jako tę, która wymyśliła połączenie lodów z kremem i owocami.
Oto jest właściwa droga do sławy.
Dlatego też pracuję ostatnio nad książką kucharską, która stanie się dziełem mojego życia. Będzie to książka kucharska napisana wierszem.
Dla przykładu zacytuję państwu przepis na flaki:
Kilo flaków na początku
Dobrze oczyść, wrzuć do wrzątku,
Przepłucz, odcedź. Na to nalej
Rosół z kości. Gotuj dalej,
Gotuj dobre trzy godziny,
Do rosołu wrzuć jarzyny,
Pokraj flaki w cienkie paski,
Weź pięć deka masła z faski,
Zrumień masło z bułką tartą -
Ser do tego utrzeć warto.
Żeby flaki były lepsze,
Zrób pulpety, posyp pieprzem,
Majerankiem i pietruszką,
Jak dyktuje ci serduszko.
Dodaj imbir, dosyp soli
I na talerz kładź do woli.
By się goście czuli zdrowo,
Podaj czystą wyborową.
Pomyślałem także o tradycyjnych potrawach świątecznych. Chcecie przyrządzić karpia w szarym sosie po polsku? Proszę, oto przepis:
Gdy się karpia już opluska,
Gdy jest z niego zdjęta łuska,
Trzeba, jeśli czas pozwoli,
Trzymać go godzinę w soli.
Potem, jak to każdy przyzna,
Nieodzowna jest włoszczyzna,
Robi się z niej wrzący wywar,
By na rybę wpływ swój wywarł.
Dodaj wino do zasmażki,
Bo to także składnik ważki;
Piernik pokrusz - nie za wiele,
I zabarwij sos karmelem,
Weź rodzynki, sparz migdały,
Sos otrzymasz doskonały,
A gdy go połączysz z rybką,
Zrób łazanki. Podaj szybko.
Do moich wierszowanych przepisów kulinarnych wkraść się mogą pewne nieścisłości, wierzę jednak, że będą potraktowane jako licentia poetica. Ostatecznie wpływ literatury na gastronomię okaże się na pewno mniej szkodliwy niż bimbanie kucharzy. Natomiast warto by się zastanowić, czy droga do upowszechnienia kultury nie prowadzi właśnie przez żołądek.
Mogę powiedzieć tak, jak mawiał pewien mój znajomy filozof:
- Ja rzucam myśl, a wy ją łapcie!

hela GOŚĆ

14/10/2006 21:28:59 Quote Reply Alert 

A ja zapraszam na kolację


..... KOLACJA ......

W strojne szaty odziani, piękni jak bogowie,
Pełni niewymuszonej i wytwornej gracji,
Do obfitego stołu siedli Dreptakowie
W celu skonsumowania pożywnej kolacji.
Całkiem jak na obrazie mistrza Leonarda
Siedzieli. Jedni wąsy mieli, inni biusty
A przed nimi na stole leżała pularda,
kilka pęczków rzodkiewek i micha kapusty.
Najstarszy dziadzio Dreptak, ongiś słynny strzelec,
Ucałował szarmancko rączkę swojej żony,
Wbił w dymiącą pulardę srebrzysty widelec,
Spojrzał ciepło na wszystkich i rzekł rozczulony:
- Wątpię moi kochani, czy w skłóconym świecie
Na który tyle klęsk już i makabry spadło,
Drugą taką porządną rodzinę znajdziecie,
Takie pełne tradycji i godności stadło...
Na to odparł łagodnie inny Dreptak, stryjek
z czołem pięknie sklepionym, jak gotyckie okno:
- Za twe mądre słowa drogi dziadziu piję!
Wypił, czknął w czystą chustkę i w ramię go cmoknął.
Natychmiast wszystkim wokół oczy się zamgliły,
Babcia Wera objęła ciotunię Emilię,
A dziadunio chcąc wzruszenie ukryć, z całej siły
Zaczął dzielić pulardę pomiędzy familię....
Jednym dał smaczne łapki a innym skrzydełka,
Jednemu z wujów szyjkę, drzgiemu kuperek,
A ciotuniom ze środka kurzego truchełka
Wyjął piękną wątróbkę w otoczeniu nerek
Tamtemu brzuszek wręczył, a owemu grzbiecik,
Wydłubał wszystko mięsko z każdego zakątka,
I złożył na talerze co najmniejszych dzieci...
A wtem stryj spytał cierpko: - A gdzie są piersiątka?
W dziadka jakby grom strzelił, względnie szlag go trafił,
Widać było przez chwilę, że ze sobą walczy,
Ale że w żaden sposób zdzierżyć nie potrtafił,
Chwycił stryja za halsztuk i rzekł: Ty padalcze!
Tu pchnął go, a stryj upadł, a za nim skorupy,
Garnki, szklanki, talerze, widelce i tace,
Atoli stryjna chochlę wyciągnąwszy z zupy
Gwizdnęła dziadka krzepko w promienistą glacę...
Dziadek postawił zeza, zaklął po łacinie,
Przetłumaczył przekleństwo jędrnym słowem: - Dziwka!
A w miejscu uderzenia na zacnej łysinie
Rosła mu z cichym gwizdem fioletowa śliwka...
Tutaj już wszyscy naraz jęli się naparzać,
I kto komu co może nawzajem doradzać,
I po splamionych tłuszczem dywanach się tarzać
I jedni drugim głowy do kapusty wsadzać....
A wtem ciotka Emilia głosem z głębi łona
Krzyknęła: - Stop! Przerwijcie bratobójcze waśnie!
Nie pulardeśmy widać jedli, lecz kapłona,
I w tych piersi dlatego brak na pewno właśnie!
Więc zaczęli się jednać, oczyszczać z pasztetów,
I znów dowodzić że są mesjaszem Europy.
A najgodniej dziadunio, choć w głębi sztybletów
Skradzione kurze piersi cisnęły go w stopy.

Schabeusz GOŚĆ

15/10/2006 00:08:36 Quote Reply Alert 
He, he... Drugi nieodżałowany twórca. Andrzej Waligórski A to inne jego dziełko.

Kuchnia polska

Bekwarku, z zazdrości spuchnij
I nogi za pas weź -
Oto jest pieśń o kuchni,
Wysokich lotów pieśń!
Nad sadybami Słowian
W dorzeczu Odry i Brdy
Wicher historii, gdy powiał -
Zapachy kuchenne z nim szły.
Piekły się w skalnych bratrurach
Jesiotry, niedźwiedzie lub
Udźce z łosia i tura,
Jak również żubr, względnie bóbr.
Wrzucano do owej dziczyzny
To brukiew, to pencak, to groch,
A później - pęczki włoszczyzny
(gdy Bona przywiozła ją z Włoch).
Pan Kolumb odkrył ziemniaczki,
Car Iwan kabaczki nam dal,
Gdy Henryk Walezjusz zjadł flaczki,
To zaraz do Francji zwiał.
Batory się otruł rzodkiewką,
Król Staś wydawał obiady,
Horeszko czarną polewką
Nakłonił Soplicę do zdrady.
Przez Polskę, gdy jechał, Suworow
Do adiutantów rzekł swych:
Ech, skolko zdzieś pomidorów,
A skolko witamin w nich!
Stek, zrazy, pierogi, kołduny,
Wędzonych kiełbas dym...
Ułani jak jasne pieruny
Walczyli po wikcie tym!
Nasz rodak popuszczał szelek
(gdy nie stać go było na pas)
I mawiał: - O, kuchnia Felek,
To kuchnia w sam raz dla mas!
Dziś w kuchni też nie jest pusto,
Lecz nudno, że niech ja zdechnę:
- Poproszę schabowy z kapustą,
Pół litra i "Słowo Powszechne"!
hela GOŚĆ

15/10/2006 10:39:04 Quote Reply Alert 
A na śniadanko proponuję coś lekkiego ( również Andrzej Waligórski )

KASZKA MANNA

Niedobrze się robi ptaszkom, odbija się myszce
Mamcia karmi dziecko kaszką łyżeczka po łyżce.
Karmi, nuci coś radośnie: "Jedz, jedz ty łobuzie..."
Kaszka dziecku w buzi rośnie i wydyma buzię.

Ma już kaszki pełen brzuszek i płucka, i nereczki,
Kaszka sączy mu się z uszek i rozpycha majteczki.
Słyszy dziecię matki piosenkę i myśli figlarnie:
"Jak cię dorwę, gdy dorosnę, to też cię nakarmię..."

Zaśmiało się miłe dziecię na myśl o igraszkach.
Mamcia na to: "A więc przecie smakuje ci kaszka".
Dam ci jeszcze, żebyś przytył i miał pulchne policzki!!!"
Dziecko żuje myśląc przy tym: "Ach, dajcie mi nożyczki!!!"

Wtem huknęło coś jak mina - gówniarz zwymiotował.
"Porzygała się dziecina - zaczniemy od nowa!!!"
Kot z rozpaczy skoczył w wannę a pies się wściekł na dworze.
Po coś stworzył kaszkę mannę, o sympatyczny Boże ??!!

Schabeusz GOŚĆ

15/10/2006 15:19:06 Quote Reply Alert 
No i tu mi się przypomina "Kariera Marysi", notabene Waligórskiej;) Istna Agryppina Młodsza, Lukrecja Borgia bądź Sycylianka Tofana!!! Inaczej mówiąc historia trująca z tragedią w tle. A do tego cóż za premedytacja!!!

Kariera Marysi

Po szumiącym pięknym lesie
Idzie dziewczę, koszyk niesie.
Niesie dziewczę kosz z grzybami,
Przekomarza się z ptaszkami.
Siedzi czyżyk na patyku:
- Co tam niesiesz w tym koszyku?
Może rybki albo pipki?
- Nie, mój ptaszku, niosę grzybki!
Będą dobre niesłychanie,
Gdy uduszę je w śmietanie!
Zajrzał lisek przez paprocie:
- Jakie grzybki niesiesz, trzpiocie?
Borowiki, czy rydzyki?
- Nie, mój lisku, sromotniki.
Będzie dużo śmiechu w chacie,
Gdy je ugotuję tacie!
Wylazł wilk, drżą pod nim udka:
- Maryś, dyćżeż to jest trutka,
Może z tego być ambaras,
Bo ci tatko kojfnie zaraz...
Toż powali nawet byka
Taka porcja sromotnika!
Roześmiała się dziewczyna
Jak ten strumyk, jak kalina...
- Toć wszystkiego jeść nie musi,
Gdyż połowę dam mamusi!
Załkał gorzko jesion dumny:
- Hej, porobią ze mnie trumny!
Nie bądź Maryś, taki psotnik,
Wyrzućżeż won ten sromotnik!
Duma Maryś, drapiąc nogę:
- Choćbym chciała, to nie mogę,
Nie chcę robić wszak awarii
Pani Konopnickiej Marii,
Dzięki niej mam szanse duże
Znaleźć się w literaturze,
A w tej całej polityce
Przeszkadzają mi rodzice...
Tu tupnęła z mazowiecka,
Zafurczała za nią kiecka,
Pomarszczyły się pończochy
I pobiegła w stronę wiochy.
...a las cały szemrał słodko:
- Z Bogiem, Marysiu Sierotko...!


PS.
Taki z powyższego morał
Schabeusz na koniec dodał:
Uważajcie matki, ojce
Co wam znoszą wasze brzdące;
Gdy dokuczą wam obstrukcje,
Żołądkowe rewolucje,
Nadpotliwość i duszności,
Inne też dolegliwości,
Już za późno będzie, żeby
Wnet nie trafić - tak.. - do gleby.
hela GOŚĆ

15/10/2006 17:48:08 Quote Reply Alert 
Może pomoże na te sromotniki..... chociaż to również trucizna.......ha ha.


PIEŚŃ O BIMBRZE

Proso się prosi, smęda się smędzi,
Artysta rzeźbi Grupę Maryny,
A Wojtuś Dreptak bimber se pędzi,
Który i smak ma, i witaminy.
Idzie nowymber, za nim decymber
(jak to w Paryżu mówi się ładnie),
A Wojtuś Dreptak pędzi se bimber,
Pędzi z wszystkiego czego dopadnie.
Potrafi z cukru, względnie melasy,
Z żyta, z pszenicy, z marchwi, z brukselki,
Z maku, z makuchów, kaszy, kiełbasy,
Z dębowej, względnie sosnowej belki.
Czasem to taki szwung ma, aż warczy,
I wtedy pędzi bez dania racji
Ze świecy, z karborundowej tarczy,
Jak również z drenów od melioracji,
Ze szwedzkiej stali, z żydowskiej macy,
Z kaloszy, z transmisyjnego pasa,
A jak gdzieś dorwał kiedyś "Głos pracy",
To też wydoił z niego pół basa.
Ba, to nie koniec! Gdy katecheta
Diabła z Trypućki wypędzał z trudem,
To Dreptak zabrał się do faceta,
Bęc, i wypędził! Tyle że wódę.
Tyle w nim werwy, tyle pomysłów,
Geniusz i lotny, i aktualny...
Wziąć go, wykąpać i do przemysłu,
Niech nam przerabia węgiel brunatny!
Niech mu wagony zwożą i barki
Ropę naftową, fosfor, piryty,
Dajcie mu miedzi! Dajcie mu siarki!
A on narobi z nich okowity,
I ruszy eksport do Senegalu,
I innych krajów podzwrotnikowych,
...a Dreptak pędzi,
dziś z esperalu
I z broszur antyalkoholowych...

Schabeusz GOŚĆ

15/10/2006 18:27:24 Quote Reply Alert 
Ha! Ha!

Grzybobranie

Grzybów było w brud: chłopcy biorą krasnolice,
Tyle w pieśniach ludowych sławione lisice,
Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
Lecz wszyscy rozglądają się za sromotnikiem,
Którego chłopi zowią grzybów pułkownikiem
W stanie spoczynku. Grzyb ten - zarówno suszony,
Jak też marynowany lub w maśle duszony
Niezwykłym wśród Polaków cieszy się popytem,
Choć dla inszych narodów bywa jadowitem.
Hrabia, pojąć nie mogąc, w las czym prędzej rusza
I chwyciwszy Wojskiego za poły kontusza
Spytał: - Wybacz, waść, proszę, to moje nieuctwo,
Lecz jakże jeść możecie trujące paskudztwo?
Zaśmiał się Wojski, sięgnął w kieszeni odmęty,
Wyjął stamtąd sromotnik cętkowany, kręty,
Połknął, mlasnął i mruknął: - A teraz odtrutka!
- Rozumiem - krzyknął hrabia - pewnie gdańska wódka!
- Gdańska po sromotniku? - rzekł Wojski - akurat!
Na truciznę - trucizna! Vivat denaturat!
I łyknąwszy pół basa rzucił w krzaki flaszkę,
Kędy legła, z naklejki szczerząc trupią czaszkę.
- Lubię też - dodał szlagon - gdy sobie dogodzę,
Odpocząć w strudze spalin przy ruchliwej drodze,
I gdy tlenek ołowiu moje płuco wchłania,
Wspominać dawne walki w okresie powstania
Kościuszkowskiego... owe szarże, rejterady...
Ja dumam - a w mym wnętrzu zżerają się jady!
Sromotnik w denaturat wpadłszy fioletowy
Za łeb go! Za nim goni tlenek ołowiowy!
Już go dopadł! Już srogie czynią się fermenty!
Tną się krzyżową sztuką! Cios prosty! Raz cięty!
Tym sposobem - gdy wzajem zniszczą się trucizny,
Wytwarza się z nich pokarm wyborny a żyzny,
Chociaż nie znany nigdzie, prócz naszej ojczyzny...
Słysząc te wynurzenia - dziwnie zbladł Horeszka,
Widać, że w nim płynęła zbyt mała domieszka
Krwi polskiej, gdyż wśród śmiechu szlachty-mosterdziejów
Z krzykiem do Włoch uciekał pośród swych dżokejów,
Zaś Gerwazy, usiadłszy wygodnie na skwerku,
Jął smażyć sromotnika plaster po plasterku
Na kilku izotopach, ukradzionych w Świerku...
Skierniewice User is Offline



Mistrz!!!
Mistrz!!!
Wiadomości: 517

15/10/2006 18:51:09 Quote Reply Alert 
Pozwoliłem sobie utworzyć nowy wątek. Helu - niestety usunąłem twój ostatni post - możesz go wpisać ponownie poniżej.

SŁUŻBOWO, NA STATEK!
hela GOŚĆ

15/10/2006 19:13:41 Quote Reply Alert 
Thanks Admin....


Jak do tych potraw dodamy śledzia to może być niezła imprezka


POTĘGA ŚLEDZIA

Jeden rycerz, dość ponury,
Konno wybrał się w konkury,
Przez cały dzień trząsł się w siodle,
Więc pod wieczór czuł się podle,
Bo mu pancerz czynił rumor,
Co na ogół psuje humor.
Aż nareszcie ujrzał blanki
Zamczyska swojej bogdanki
I ukłonił się jej tacie
Który stał tam przy armacie.
Tata spojrzał nań łaskawie
I pyta: - Pan w jakiej sprawie?
Na to ten rycerz wkurzony,
Powiada, że jest zmęczony,
- Jak zjem i jak się wypluszczę,
To - mówi - sprawę wyłuszczę!
Tato w śmiech: - Czyś waszeć głupi?
Tu jedzenia pan nie kupi,
Bo właśnie wszystko wysłali
Na eksport do Gwatemali.
Rycerz więc uśmierzył gniewy,
Wyjął śledzia zza cholewy,
Z przyłbicy dobył cebulkę,
Zwinął wszystko w ładną kulkę,
Połknął, beknął, wypluł skórkę
I oświadczył się o córkę.
Lecz tato nie odpowiedział
Tylko patrzył w tego śledzia,
Przyczem do ust starowiny
Napłynęło mnóstwo śliny,
Zadrżał mu chudy tyłeczek
I prosi: - Daj kawałeczek!
- Chałę! - odparł rycerz na to -
- Najpierw córkę daj mi tato!
Ale gdy starzec ponury
Wciąż się wzbraniał co do córy,
Wówczas nasz rycerz zza pasa
Wyjął drugiego matjasa,
Popieprzył, oblał keczupem
I zjadł razem z kręgosłupem.
Wtedy w nieszczęsnym staruchu
Coś jak pies zawyło w brzuchu,
I - nie robiąc żadnych scysji -
Udzielił swojej permisji,
Czyli córce swej pozwolił
Żeby ją rycerz zniewolił,
Poczem już bez dalszej zwłoki
Rzucił się na rybie zwłoki,
Wyżej ceniąc te delicje
Niż swe ojcowskie ambicje.
Stąd dewiza nam wyrasta:
- Śledź potęgą jest i basta!
A wy, gdy ojczyzna w biedzie
Błaga byście jedli śledzie,
Bo rybacy dla odmiany
Znów poprzekraczali plany
I śledź cuchnie w braku chłodni,
To wy jesteście wygodni,
I każdy się tylko ino
Rozgląda za wieprzowiną,
W dupie mając wyższe cele?
Fuj, brzydko, obywatele!






Schabeusz GOŚĆ

15/10/2006 22:25:17 Quote Reply Alert 
"Potęgę śledzia" to ja miałem wpisać!!!;) Wzamian "Pieśń o rzeźnikach"

PIEŚŃ O RZEŹNIKACH

Oto jest pieśń o rzeźnikach,
Ponura i smutna pieśń -
Jak topór nad karkiem byka
Ty pieśni nad miastem się wznieś
Bij jak obuchem po głowie,
Niech pojmie nareszcie świat
Że rzeźnik to także człowiek,
Chociaż z pozoru - kat.....
Rzeźnik - kreator kotletów,
Narzędzie pracy - nóż,
Lecz serce rzeźnika - sonetów
Łaknie, motyli, i róż!
W nim trel się rozlega słowiczy,
W nim srebrna fontanna.....
...Cholera! Znów tucznik kwiczy,
Trafiony nie tam gdzie trza!
Gdzieś, hen, jest noc księżycowa,
Jaśminy na brzegach rzek,
A tutaj pierwsza krzyżowa,
Comber, rozbratel i stek,
I nóżki, podgardla i karki,
Więc boleść w rzeźnikach, i gniew,
I w domach hodują kanarki
By uszy im cieszył ich śpiew.....
... lecz patrząc na miłe ptaszynki
I w głosów wsłuc***ąc się chór,
Wciąż widzą ich udka... i szynki
Obrane ze skórek i z piór.....
I bawi się dłoń scyzorykiem
A w serce zakrada się dreszcz.....
Pointa:
-Kto był raz rzeźnikiem -
Już raczej nie będzie zeń wieszcz!

A tak w ogóle to warto zajrzeć na stronę poświęconą twórczości pana Andrzeja Waligórskiego. Zanim ją całą przekopiujemy wespół z Helą;)
hela GOŚĆ

15/10/2006 22:56:56 Quote Reply Alert 
Myślę, że po tych wszystkich rozkoszach "podniebienia" przyszedł czas na deser. Proponuję owoce np.

ANANAS

Jeszcze od czasów Mieszka lub Sasa
Zawzięliśmy się na ananasa.
Jak ktoś coś komuś naskarżył na nas,
Mówimy o nim: - O, to ananas!
Czemuż do diabła - niech mi kto powi -
Tak dokuczamy ananasowi?
Czemu życzliwych słów kilku w prasie
Nikt nie zamieści o ananasie?
Zdrowiej by było, zamiast półbasem
Na deser raczyć się ananasem!
Ba, ale nasze pola i lasy
Bardzo ubogie są w ananasy,
Chociaż - jak mówią sceny z arrasów -
Ongiś kmieć zbierał plon z ananasów
Pastewnych: - Lepiej się krowy pasom -
- powiadał - Dzięki tym ananasom!
I sam dokarmiał się, z potomkami,
Z braku kawioru - ananasami,
Aż po zbyt intensywnych wypasach
Nawet ślad zginął po ananasach,
W związku z czym docent Dyonizy Panas
Rzekł iż "Nec locus ubi ananas".
Pozostał tylko obraz Picassa
Nazwany "Anna je ananasa"
Rejestrowany też błędnie czasem
Pod hasłem "Anna je ananasem".
Drodzy słuchacze! Tak coś mi zda się
Że czas zawołać: - Wróć, ananasie!
Wśród pól pszenicznych zostawmy pasy
Gdzie będą mogły róść ananasy,
Ponieważ mnóstwo różnych frykasów
Można sporządzić z tych ananasów -
Poddać fermentom, zacierom, kwasom,
I wódkę dzięki mieć ananasom.
A taki okrzyk - pomyślcie sami! -
- Proszę schabowy z ananasami!
Gadałem tutaj we wszystkich czasach......
(pardon: przypadkach!) - o ananasach,
Lecz stąd pociecha nieduża dla nas, -
Nie chce się w Polsce przyjąć ananas.
Choć zaproszenia zewsząd się sypią -
Ananas na nas tylko się wypiął,
W związku z wypięciem owym, w ogóle
Skreślam faceta. Byde żarł grule.


Schabeusz GOŚĆ

16/10/2006 18:48:01 Quote Reply Alert 
Był owoc, będzie warzywko. O ogórku Gałczyński.

Dlaczego ogórek nie śpiewa

(Z niedokończonej całości pt. "Miłosierdzie")
Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.

Jeśli ogórek nie śpiewa, i to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeśli w słoju nocą
łzy przelewa zielone?

Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka;
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka.

1946
hela GOŚĆ

16/10/2006 20:41:13 Quote Reply Alert 


Ananas, ogórek co się dzieje przecież ja nie jestem na diecie. Wprawdzie to nie pora obiadowa ale co tam niech będzie ...
Dumna zupa

W Dreptakowej, hen, chałupie
Zakochał się krupnik w zupie
Mruga na nią jedną krupą
I bulgota: - Buzi, zupo.
Ale zupa, jak to zupa,
Na ten krupnik z furią chlupa.
- Twe amory mi są zbędne,
Bo kochają mnie ząb z dębem.
- Ejże - krupnik rzekł ubogi. -
- Czy nie za wysokie progi?
Ząb i dąb do wzykłej zupy?
Zostaw, zupo, te wygłupy.
Na to zupa jak wąż sykła:
- Ze mnie zupa jest niezwykła.
Za to tyś nie Antonioni,
Krupa w tobie krupę goni.
Liczykupa, dziad, chałupnik.
Aż się spłakał biedny krupnik,
Jęknął, otarł z oka krupę
I zapytał wredną zupę:
- Powiedz zupo, mnie ciemnemu,
Tyś niezwykła? Niby czemu?
Widzę w tobie trochę grochu
I kartofli zwykłych trochu...
Zupa w krzyk: - Ach, ty krupniku,
Podłej rasy krasy byku,
Drzeć by z ciebie trzeba pasy,
Za to, że nie czytasz prasy,
Gdzie jest artykułów kupa,
Że nie jestem zwykła zupa.
- A co? - Bardzo atrakcyjne
Danie regeneracyjne.
Krupnik na to znieruchomiał:
- Fajnie, to ja jestem koniak.

hela GOŚĆ

16/10/2006 22:19:21 Quote Reply Alert 


No cóż nikt nie zechciał poczęstować się zupą....może i dobrze bo coś z nią było nie tak......oj niedobrze trzeba to czymś popić....oj byle nie za dużo bo.......................................................................może być tak

Z NOTATNIKA ALKOHOLIKA

Poniedziałek.
Czterdzieści lat kończę akurat,
Był torcik ze świeczkami, klops i denaturat,
Gdy chciałem zdmuchnąć świeczki, zrobił się fetorek
I musieli mnie gasić. Byczo było.

Wtorek.
Nieszczególna pogoda, niż, wiatry i mżawka...
W kiosku ruchu na rogu tylko Przemysławka,
Da się pić, pod warunkiem że się soku doda.
Żeby tak gdzieś Old Spice’a... Szkoda marzyć.

Środa.
Byłem dzisiaj na meczu, grała pierwsza liga,
Zabrałem na rozgrzewkę pół litra Boryga
I baranią kiełbasę (sprzedają bez kartek)
Sąsiedzi narzekali że coś śmierdzi...

Czwartek.
Przyszła dziś do mnie Frania, niezła z niej armata...
Piło się Auto-Vidol, Ludwika i Skrzata,
Ale w łóżku niestety urwał mi się wątek...
Oj, żebym nie był w ciąży! Tfu, odpukać!

Piątek.
Kac, i to taki skurwiel jak stąd do Lublina...
Na szczęście w domu była jeszcze terpentyna,
Sam wypiłem, a resztką nakarmiłem kota.
Bydlak wybił mi dziurę w suficie.

Sobota.
Nowalijka! Dziś pierwszy raz był rozpuszczalnik!
Przy trzeciej setce Heniuś zamienił się w palnik,
Aż sąsiedzi pytali co to u nas strzela?
Siedzę i łatam fotel... Ot, psi los...

Niedziela.
Agonia była lekka, króciutkie rzężonko,
Teraz śpię już spokojnie, nade mną lśni słonko
A grób mój zdobi napis: "Skarb kryje ta ziemia,
Przechodniu, pod tym głazem leży Polska Chemia!"

patrze GOŚĆ

16/10/2006 22:32:05 Quote Reply Alert 
a tu pora na nash? nasz?
Tu kaczka i tam kaczka.
Czy to kaczka, czy ta czka?
Nie:acz klacz czka i pstra czka
Paczka perliczek - kaczka
Baczy raczej na kacze
Obyczaje i kwacze.
Gdy ją znuży, zanurzy
Kuper nieduży w kałuży;
Burczy czczy kaczy żołądek?
Przewrotka w inny porządek:
Dziób kaczy raczy się na dnie
Wód-kuper wystercza nad nie.
Schabeusz GOŚĆ

16/10/2006 23:13:21 Quote Reply Alert 
A teraz Julian Tuwim.


Gorące mleko

Każą pić gorące mleko,
Chłopca mdli na widok mleka.
W gardle więźnie spazm wściekłości:
Nie chcę mleka! Nie chcę mleka!

Zęby w odmęt zieloności
Rozwierzganą wtargnąć bandą,
Na chłopczyka przed werandą
Czterech dzikich Siouxow czeka.

W parujące, z kożuchami,
Dmucha wódz ich zrozpaczony.
Rozpluskaną szklanką mleka
Wolny obłok niebem goni.
hela GOŚĆ

17/10/2006 17:30:55 Quote Reply Alert 
Niby proste danie a jakie romantyczne




Kartofle


Czujesz? Ogniskiem pachną te pogańskie lata,
Gdy iskrami trzaskały żagwie jałowcowe
I dym wełnistym kłębem za wiatrem ulatał,
I marszczyły się z żaru kartofle surowe.

Gdy zrudziałą gałęzią, iglastą i suchą,
Huknąć stos w łeb płomienny - jakbyś w ogień cisnął
Worek żywych chrabąszczy! Takim sykiem prysnął,
Taką paniczną chmarą iskromiotu buchał.

I nigdy tak kartofel podany do stołu
Nie nęcił, jak ten właśnie, z przyswędem i węglem,
Łapczywie wytrącony patykiem-pocięglem
Z siwej, gorącej mąki leśnego popiołu.

Z dłoni go w dłoń przerzucać! dmuchać, bo gorący!
Parzy obłuskiwaną spieczoną łupiną!
Tknąć w sól z papierka! wchłonąć w usta chuchające,
Żeby się na skaczącym języku rozpłynął!

Łódkami się przez siwą Pilicę wracało,
Z prądem, wiatrem, pod wieczór, pod zorzę wiśniową,
W milczeniu, zamyśleniu, z gorejącą głową.
Tak się ogień, popioły i smutek poznało.


gość GOŚĆ

17/10/2006 17:59:51 Quote Reply Alert 
Lamentem nad kakaem
O, jak ohydnie
Kożuch szarzeje!
Kakao stygnie:
Ja się starzeję.

Wiek minął, odkąd
Lał dzbanka dzióbek,
Bulgocze słodko
Błogi beż w kubek:

Sparzyć mógł wrzątek
Zachłanne wargi,
Więc kawalątek
Grzanki – bez skargi

Choć bez zapału –
Spożyłem w przerwie,
Mówiąc kakau: Ostudź się pierwej.

Czas, człecze skrzętny,
Rwie sieci wiatr twe
Płyn stoi mętny
Jak Morze Martwe

Łzy z ócz aż do żuchw:
Niestety! Jeśli
Zaistniał kożuch –
Nic go nie skreśli.
hela GOŚĆ

17/10/2006 19:36:50 Quote Reply Alert 
Tem wiersz odzwierciedla nasze forum wyborcze, razem z przodującym owocem ha ha ha z rodziny pestkowców


Warzywa


Położyła kucharka na stole:
Kartofle,
Buraki,
Marchewkę,
Fasolę,
Kapustę,
Pietruszkę,
Selery
I groch.

Och!
Zaczęły się kłótnie,
Kłócą się okrutnie:
Kto z nich większy,
A kto mniejszy,
Kto ładniejszy,
Kto zgrabniejszy:
Kartofle?
Buraki?
Marchewka?
Fasola?
Kapusta?
Pietruszka?
Selery
Czy groch?

Ach!
Nakrzyczały się, że strach!

Wzięła kucharka -
Nożem ciach!
Pokrajała, posiekała:
Kartofle,
Buraki,
Marchewkę,
Fasolę,
Kapustę,
Pietruszkę,
Selery
I groch -
I do garnka!
smacznigo GOŚĆ

01/10/2008 16:24:40 Quote Reply Alert 
ale dobre

Forums > Fora tematyczne > Smacznego! > Wiersze nie tylko kulinarne

Quick Reply
Username:    
Subject:  
Body: