Widok, o którym mówisz rzeczywiście potrafi przerazić. Odziały psychiatryczne nie są dostępne dla gości... choćby z tego powodu. Wizyta w obozach koncentracyjnych w pół wieku po tym, jak wygasły piece to wciąż katarsis. Zgadzam się. Chce jednak zauważyć, od czego i wokół czego toczy się nasza dyskusja - ktoś umieścił ogłoszenie, że w imieniu Boga - Jezusa- modli się o fizyczne uzdrowienia i moje wątpliwości nie są dyskusją wokół tego czy Bóg jest czy tez go nie ma, ale w jaki sposób próbuje się z metafizyki zrobić cepelię. Pytam o to, czym dla dyskutantów jest Bóg, a nie jak został im przedstawiony podczas katechez szkolnych. Nie mówię o infantylnym ludzkim dziele z dobrotliwym staruszkiem wokół którego słodko pląsają grubiutkie dzieciaczki ze skrzydełkami, nad którym słoneczko tworzy charakterystyczny efekt świetlny. Nie.Proszę o to by ktoś powiedział, jak dalece można manipulować, jak daleko posunąć się i naigrywać z ludzkich problemów? Czy można dawać nadzieję, gdzie jej nie ma?