| Reply To Message: |
| Posted By |
n/a on 8/17/2006 11:33:35 AM |
| Subject: |
Odp: Którego z lokalnych polityków darzysz największym zaufaniem? |
| Message: |
Parę słów o przykładowym programie domniemanego kandydata.
Jawność działań samorządowców nie jest programem a wymogiem ustawowym (art. 11b 1ustawy o samorządzie gminnym). Budowa społeczeństwa obywatelskiego to hasło, które towarzyszy nam od czasów towarzyszy - Niech żyje jedność narodu. Nad takimi ogólnikami nie warto się pochylać. No ale jeśli domniemany kandydat ma twórczą niemoc i lubi hasła, które przecież nośne są, polecam odgrzewane: Robiąc lepiej, dajemy więcej; Nasz cel - to socjalizm bez wypaczeń; Współzawodnictwo pracy wychowuje nowego człowieka; Wszystko dla Ciebie, Ty dla wszystkich; Polski robotnik współtwórcą postępu, Chcemy żyć i walczyć w pokoju; W odpowiedzi na atomy budujemy nowe domy. Wielką moc ma: Rolniku myj jaja. Jest też coś o sportowcach: Niech żyje braterstwo sportowców całego świata. Skoro doszliśmy do sportowców, to należałoby jasno powiedzieć, że uczniowskie kluby sportowe, podobnie jak nieuczniowskie są dofinansowywane - samorząd przekazuje fundusze na zakup sprzętu i ubrań sportowych oraz utrzymanie obiektów. Rada Miasta podjęła uchwały o stypendiach dla sportowców oraz kadry trenerskiej. Te działania nie są jakimś szczególnym gestem lokalnego samorządu. Wymusza je ustawa o samorządzie, ustawa o kulturze fizycznej oraz szeregi innych. Hasło o finansowaniu uczniowskich klubów sportowych jest zwykłą sztuczką retoryczną. Aby przestało nią być, należałoby precyzyjniej określić zakres pomocy dla klubów. Poza wszystkim, mówienie wyłącznie o uks-ach niesie niebezpieczeństwo, że kandydatowi zależy tylko na tych klubach. A co z innymi, których jest w mieście ponad 20? Gdzie ma trafiać uzdolniona sportowo młodzież, skąd mają czerpać fundusze na działalność kluby, które uks-ami nie są? Kolejny punkt jest równie minimalistyczny. Miasto sprzątane być musi - po to jest zum, żeby posprzątane było. Wszystko wskazuje na to, że fontanna do czasu wyborów stanie, tyle, że najprawdopodobniej nie będzie z niej tryskać woda z prozaicznej przyczyny, jaką jest późnojesienna aura. Jeśli domniemany kandydat na prezydenta nie chce fontanny, to może znaczyć że, gdyby został wybrany na prezydenta fontanna nie będzie tryskać, tylko smętnie i nikomu niepotrzebnie sterczeć, a nawet może przerobi się ją za kolejne miliony w kobierzec kwiecia albo jakąś inną oazę zieleni, która ponad innymi ma walor, że można w jej cieniu leniwie poddawać się działaniu Czaru Teściowej. Tworzenie programu wyborczego nie jest łatwe, można go klecić na kolanie traktując wyborców jak kompletnych ignorantów, ale w końcu to oni mają oddać głos. Co mogłoby znaczyć: Najpierw róbmy a potem mówmy. Mogło by to znaczyć: róbmy bez gadania, pogadamy jak zrobimy – co sugeruje, że mamy do czynienia z kandydatem o zacięciu dyktatorskim, który ukrywając się pod liczbą mnogą, nie zamierza ponosić odpowiedzialności za swoje czyny. I tu nam się kandydat plącze. Najpierw mówi konsultujmy się, ale potem róbmy bez gadania? Co róbmy? Reformę kultury, która m a polegać na tym, że sobie stworzymy jednego molocha w celu zaoszczędzenia pieniędzy? Nowe fabryki róbmy – bo przecież obok mamy puszcze i lasy, a nie mamy fabryk? A wiadomo, że w środku puszczy przydałaby się fabryka, całe mnóstwo fabryk i dróg do nich prowadzących. Chcemy, żeby zagłębie taniej siły roboczej, jakim jest nasze miasto, nareszcie mogło zaspokoić się samo. Damy taniej sile roboczej tanie miejsca pracy. Gorących źródeł nie musimy robić, bo są. Trzeba je tylko wykorzystać. Może więc chodzi o to, aby ogrzewać gorącymi źródłami te fabryki? |
|