| Reply To Message: |
| Posted By |
n/a on 11/3/2006 5:35:31 PM |
| Subject: |
Odp: Kilka pytań do pana Leszka Trębskiego i jego kolegów |
| Message: |
Apropo reklam Trębskiego, w których operuje on nazwiskami kontrkandydatów - jest to kompletne DNO.
Ciekaw jestem, kiedy to i w jaki sposób Trębski przeciwstawił się Boguszowi, Jażdzykowi i Skękalskiemu? Czemu zapobiegł? W czym im przeszkodził? Do czego ich naklonił? Sękalski z Boguszem napewno zrywają boki jak słuchają i czytają te teksty.
Przeciwstawianie się Trębskiego Boguszowi i Sękalskiemu można porównać z przeciwstawianiem się małego kundelka wjeżdżającemu na podwórko samochodowi.
Dedykuję panu kandydatowi Trębskiemu wierszyk, ktory znakomicie pasuje do jego reklam wyborczych:
O większego trudno zucha,
Jak był Stefek Burczymucha,
- Ja nikogo się nie boję!
Choćby niedźwiedź... to dostoję!
Wilki?... Ja ich całą zgraję
Pozabijam i pokraję!
Te hieny, te lamparty
To są dla mnie czyste żarty!
A pantery i tygrysy
Na sztyk wezmę u swej spisy!
Lew!... Cóż lew jest?! - Kociak duży!
Naczytałem się podróży!
I znam tego jegomości,
Co zły tylko, kiedy pości.
Szakal, wilk,?... Straszna nowina!
To jest tylko większa psina!...
Brysia mijam zaś z daleka,
Bo nie lubię, gdy kto szczeka!
Komu zechcę, to dam radę!
Zaraz za ocean jadę
I nie będę Stefkiem chyba,
Jak nie chwycę wieloryba!
I tak przez dzień boży cały
Zuch nasz trąbi swe pochwały,
Aż raz usnął gdzieś na sianie...
Wtem się budzi niespodzianie.
Patrzy, aż tu jakieś zwierzę
Do śniadania mu się bierze.
Jak nie zerwie się na nogi,
Jak nie wrzaśnie z wielkiej trwogi!
Pędzi jakby chart ze smyczy...
- Tygrys, tato! Tygrys! - krzyczy.
- Tygrys?... - ojciec się zapyta.
- Ach, lew może!... Miał kopyta
Straszne! Trzy czy cztery nogi,
Paszczę taką! Przy tym rogi...
- Gdzie to było?
- Tam na sianie.
- Właśnie porwał mi śniadanie...
Idzie ojciec, służba cała,
Patrzą... a tu myszka mała
Polna myszka siedzi sobie
I ząbkami serek skrobie!... |
|