| Reply To Message: |
| Posted By |
n/a on 1/4/2007 12:17:35 PM |
| Subject: |
Odp:O radnych miasta Skierniewice |
| Message: |
A wczoraj w "trójce" 95% dzwoniących wypowiedziało się przeciw karaniu klientów "cór koryntu". Znaczy się burdele tak, kasyna nie? Myślę, że pojawiają się tu sprawy nieco głebsze: 1. Jakie są granice ludzkiej wolności? Czy definicja w stylu: "Twoja wolność machania rękami kończy się parę centymetrów od mojego nosa" jest wystarczająca? 2. Czy ustanawianiem prawa można wpływać na moralność? W podtekście, czy korzystanie z kasyna, czy burdelu jest moralne? 2a. W końcu co jest moralne - jak ja korzystam z dziwki albo ogram w karty jedynego żywiciela rodziny to jest OK, a jak moja żona (dziewczyna, córka) się sk-wi, albo ja przegram w karty, to nie jest ok. To jest moralność Kalego. 3. Czy w ogóle taki "burżuazyjny przesąd" jak moralność lub poczucie przyzwoitości jest nam w dzisiejszych "nowoczesnych" czasach potrzebna? 4. Czy samym prawnym zabranianiem czegokolwiek jesteśmy w stanie zapobiegać niepożądanym zjawiskom (nie od dzisiaj wiadomo o nielegalnnych psich walkach, pokerkach spotkaniach i innych hazardowych zachowaniach i to w pobliżu Skierniewic). 5. Gdzie kończą się granice dobrej zabawy, a zaczyna się ludzka tragedia? 6. Czy jako ludzie jesteśmy w stanie trzymać w ryzach namiętność tak, aby nie przerodziła się w chorobliwy nałóg? Najlepszy punkt wyjścia do dyskusji na tak wysokim poziomie abstrakcji dają komentarze Europejskie po wyroku na Saddamie Husainie. Znaczy się kara śmierci dla zbrodniarza nie, ale eutanazja i aborcja owszem tak. Czy na tym ma polegać nasza "nowoczesna" cywilizacja? Czy jesteśmy w stanie jako cywilizacja chlubnych i wielowiekowych tradycji dalej unikać jasnych odpowiedzi na postawione wyżej pytania? Jeśli tak, to lepiej od razu kupić burnusy, turbany i kwefy. |
|