| Reply To Message: |
| Posted By |
n/a on 1/9/2007 10:58:27 AM |
| Subject: |
Odp:O radnych miasta Skierniewice |
| Message: |
Powinienem napisać w innym wątku, ale tam się paplanina rozwija. No to Wam powiem jak ja to widzę: W obydwu przypadkach jest to zręcznie podsycana i manipulowana niezgoda na udrękę wyboru, na wielopłaszczyznowość świata. W Polsce w latach 90 pojawiło się wiele esejów na temat ucieczki od wolności, na temat sierot socjalizmu, gdzie było wiadomo jak wyglądał prosty podział - oni my. Po 89 roku okazało się, że nic nie jest proste, a obywatel wolnego społeczeństwa musi codziennie zajmować jakieś stanowsko, dokonywać wyborów i osądów. Dodatkowo nikt nie jest kryształowy, bo ten jeździł na darmowe wczasy do Bułgarii, tamten kupował w konsumach, ten się do parii zapisal aby być kierownikiem, a ci obijali się w socjalistycznym zakładzie i teraz za nic nie mogą nauczyć się uczciwej pracy. Wszysy kształcili się za państwowe PRL’owskie pieniądze, a zdrajcy są wśród nas i śmieją się szyderczo. W tej sytuacji jak się pojawia hasło wyostrzające zero jedynkowo rzeczywistość, a wszystkie niezrozumiałe wydarzenia tłumaczy się działaniem "Onych", to takie osoby kupują tę teorię w ciemno. Dodatkowo, czy nie uważacie, że na starość potrzeba człowiekowi wierzącemu niezachwianej i jedynosłusznej pewności jego wiary, niedopuszczającej jakichkolwiek, najmniejszej nawet wątpliwości? Bo nikt nie ma pewności co jest po drugiej stronie... I nie jest to demencja, powiedzmy fizjologiczna, ale jakby taka w którą się ludzie samoistnie wprowadzają, bo tak świat wydaje się prostszym, a życie nie daje trudnych wyborów. Podobnie z młodymi arabami. Tam oni widzą, że jest im źle i całe zło upatrują w kapitaliźmie, nie widząc nawet, że to ich władze, ich ustrój, lub w końcu oni sami powinni zmieniać swą rzeczywistość. Przecież Osama studiował w Szwecji, był normalnym, cywilizowanym chłopakiem, podrywał dziewczyny. Czemu wolał wrócić do swego kraju jako ideologiczny mesjasz, a nie szef rządu lub w ostateczności monarcha oświecony. Droga, którą wybrał jest dużo łatwiejsza, bo lepiej samemu zostać męczennikiem, niż zmieniać mentalność swego narodu. Wszytko to bierze się według mnie z braku akceptacji prostych faktów: 1. to my kreujemy rzeczywistość 2. jak nie mamy na coś wpływu, to nie odrzucajmy tego, tylko walczmy o ten wpływ 3. wiedza boli, ale pomaga zrozumieć, a zrozumienie pozwala wybaczyć ("wiedza was wyzwoli" - również od nienawiści) 4. śwat jest tym bardziej zróżnicowany, im bardziej go poznajemy 5. dobry lider deleguje odpowiedzialność, a nie tworzy fanatycznej nieomylności 6. mesjanizm jest gorszy niż praca (w tym, nad sobą) 7. jeżeli są jakieś ciemne siły, to w większości są w nas. Przecież nawet Wy nie próbujecie zrozumieć tych ludzi, tylko tłumaczycie demencją, śmiesznością, fanatyzmem, zgniłym kapitalizmem, lub w końcu złą z definicji naturą człowieka. A gdzie dopiero szukać rady jak ostudzić namiętności i pokój czynić? Aby nawiązać do tytułu wątku, zwracam uwagę, że te myśli mają charekter uniwersalny i wszędzie, nawet w radzie, zamiast podkreślać co nas dzieli, powinniśmy skupiać się nad tym, co nas łączy. |
|