| Reply To Message: |
| Posted By |
fatum on 12/8/2006 10:34:54 PM |
| Subject: |
Ile nas podatników kosztuje Straż Miejska? |
| Message: |
Powrót z pracy do domu. Pociąg niby pośpieszny wlecze się niemiłosiernie, co chwila przystaje – modernizacja torowiska. Za oknem szary zmierzch. Można zająć się własnymi myślami. Zastanawiam się ile nas podatników kosztuje Straż Miejska? Przecież koszty, to nie tylko fundusz płac, ZUS i podatki. W koszty wchodzą sorty mundurowe, wyposażenie w środki przymusu bezpośredniego, łączność, pojazdy, ubezpieczenie, konserwacja, przeglądy, paliwo i smary oraz drobne wyposażenie, opony itd. Panowie strażnicy muszą mieć podgląd do monitoringu. Zapewne ogromny koszt. Do tego połączenie ze stacja bazową na policji. Darmo nie przyszło. Telefony, lokal, woda, ścieki, śmieci, oświetlenie, sprzątaczka (fundusz płac), środki czystości i sprzęt do utrzymania czystości. Konserwator elektryk, hydraulik, ślusarz…. Meble biurowe i sprzęt biurowy, materiały biurowe, koszty korespondencji. Adaptacja lokalu do potrzeb straży. Pewnie jeszcze o czymś zapomniałem. Ciekawe, czy kiedykolwiek dowiemy się ile tak naprawdę kosztuje kaprys pt.: „Straż Miejska”. Czy za niewątpliwie ogromne pieniądze, faktycznie ich praca stanowi rekompensatę tych kosztów. Przypuszczam, że nie. Moim zdaniem formacja ta stanowi swoiste drogie hobby władzy. Spoglądam na gazetę w ręku współpasażera, gdzie opisano bestialski mord na ul Sienkiewicza. Powoli przysypiam i w półśnie wyobrażam sobie, że do takiego czynu mogłoby w ogóle nie dojść, gdyby na mieście były zmotoryzowane i piesze patrole. Jednak SM pracuje do 23.oo, później idzie spać snem sprawiedliwego po uciążliwym dniu uganiania się za psami, łapaniu w czapki śmieci i mandatów rozdawanych na prawo i lewo kierowcom. Hamowanie pociągu i budzę się. Dobrze, że to tylko sen. Jednak gazetowy tytuł mówi, że nie wszystko jest snem. Zastanawiam się, czy sen nie był proroczy. Czy gdyby zamiast SM było więcej policjantów, to byłoby mniej przestępstw? Zapewne tak. Policja nie zamyka komendy na patyk, po 23.oo. Nie rozumiem tylko tego, jak to możliwe, że mimo merytorycznego nadzoru ze strony policji SM sama dobiera sobie do wykonania zadania łatwe, lekkie i przyjemne. Bo chyba nie można nazwać uciążliwym safari za psami. Pytam się oficjalnie – ile nas podatników takie safari kosztuje? Człowiek ze strzelbą, zabezpieczenie miejsca polowania, „odkrycie” w tym czasie innych miejsc, gdzie służby prewencji być powinny. Jaką to groźną plaga muszą być dwa psy skoro przeciwko nim uruchomiono tak niewspółmierne siły. Gdybym był podczas tego polowania, to świadomie wszedłbym na linię strzału, by ochronić zwierzęta. Gdyby został trafiony, to może wtedy tematem zajęłaby się prokuratura, a ja wystąpiłbym o odszkodowanie. Monotonnie stukają koła ponownie przysypiam. - Leszek, zobacz co wypisują w Internecie. Mają skubańce sporo racji. Ta Straż Miejska, tak naprawdę zbyt dużo nas kosztuje, a ich wyniki są bardziej niż mierne. - To co robić? (pyta się nowy prezydent) - Skorzystaj z okazji i rozwiąż ich na cztery wiatry. Budzę się i już nie jestem w sennych marzeniach w gabinecie prezydenta, gdzie inny wybraniec ludu pokazywał Mu nasze forum. Może faktycznie władza nas czyta, a może nie. Jedno jest pewne – co zostało napisane w Internecie, zostaje tam na zawsze. Jak w Matrixie. Myślę sobie, że szkoda, iż to tylko sen. Bo tak naprawdę czulibyśmy się bardziej bezpieczni pod okiem niebieskich niż czarnych. Co ja wymyślam, może jestem chory? Zaczynam lubić policję. Zapewne „czarni” tak się dali lubić, że przy nich policjant wydaje się być gojącym plastrem na ból. Tak naprawdę, to my – podatnicy jesteśmy pracodawcami władz samorządowych z prezydentem włącznie i my możemy w kolejnych wyborach nie przedłużyć im umowy o pracę. Jednocześnie jesteśmy pracodawcą SM. Skoro pracodawca uważa, że pracownik zbyt drogo kosztuje i nie wywiązuje się należycie ze swoich obowiązków, to go zwalnia. My powinniśmy pokazać, że Straż Miejska powinna zostać rozwiązana. Jest dla nas zbyt drogą zabawką. 15 chłopa, zamiast czuć się jak na wczasach, powinno na 3 zmiany pełnić służbę razem z policjantami skoro sami do niczego się nie nadają. Policjant jest dowódcą patrolu i ma do pomocy 2 czarnych. Dałoby to dwa silne patrole na każdą zmianę i dyżurnego w bazie. Komendant zająłby się pracą biurową i przy terapii pracą zapomniałby o psach z korzyścią dla jego zdrowia. Teraz sam nie wiem, czy te przemyślenia są efektem snu czy jawy. Nie zdążyłem tego dociec, bo już jesteśmy w Skierniewicach. Dobrze, że nie muszę iść ul. Sienkiewicza, bo SM tam brak, za to można oberwać młotkiem w łeb. |
|