| Reply To Message: |
| Posted By |
n/a on 2/6/2007 5:18:40 PM |
| Subject: |
Odp: Ile nas podatników kosztuje Straż Miejska? |
| Message: |
Autor: n/a 06-02-2007 16:23:23 Seneca, co Ty tu wypisujesz? Im dalej od stolicy tym są większe paranoje? Pogieło Cię? Czyżbyś Warszawę tylko z opowieści znał? A dwa zdania dalej, że ryba psuje się od głowy, czyli jakby od stolicy. Trochę to niezborne? Poza tym targowiskiem w tym również pobieraniem opłat zajmuje się Unia klub sportowy a nie Staż Miejska. Ci ostatni, to chyba nielegalną sprzedaż alkoholu mogą wytropic oraz sprawdzać czy ktoś wykupił opłatę targową. Zgadza się, zakupy w mundurze i noszenie jakiś torebek foliowych jest beznadziejne i wstyd, ale żeby jakiś działań koruptogennych się dopatrywać i sugerować, że na samej górze to robią? Wiesz, hmm, mówią, że ręce grabią do siebie, ale mam wrażenie, że nasi SM są zbyt hmm głupi aby jakieś wyrafinowane działania korupcyjne prowadzili (kilo marchewek albo schabik za zwolnienie z opłaty targowej - to brzmi śmiesznie). Zaraz by się handlujący poskarżyli Unitom, a z Sękalskim wiadomo, żartów nie ma, nawet jak wpływ na bierzącego prezydenta mu się uciął. Bo do Binka za to dzwoni i dzwoni.
Zatem pogięło mnie, bo znam przypadki z Rejowca, Kraśnika i innych odległych miejsc. Tam jest dopiero jazda. Nie chodzi o wartości liczone w walucie, ale o samym funkcjonowaniu rozmaitych organów. Pisząc, że ryba psuje się od głowy, nie miałem na myśli stolicę jako głowę, ale fizycznych ludzi na eksponowanych i mniej eksponowanych stołkach. Kiedy szefostwu nie można niczego zarzucić, to i pracownicy są lepiej dopilnowani. Inaczej obowiązuje zasada - żyj sam i innym daj żyć. O targowisku i możliwości uzasadnionych lub nieuzasadnionych podejrzeń wzięcia doli piszę nie w rozumieniu urzędowo-finansowo-księgowym. Piszę o tym jak zwykły zjadacz chleba z polepszaczami piekarskimi to widzi. Widząc późną nocą faceta z wypchanym worem na plecach mamy skojarzenie ze złodziejem. Widząc mundurowego z siatą z zakupami możemy sobie skojarzyć, że nadużył swojego stanowiska i kupował w mundurze, by uzyskać niższą cenę. Choć nie musi to być prawdą, ale .... Z drugiej strony wziątka, jej rodzaj i wartość zależy od osoby i jak jest usytuowana w hierarchii. O innych pieniądzach mówił Rywin z Michnikiem, a strażnik może zadowolić się upustem na kupowanym cenowym na schabie. Dzięki temu może mieć tymczasową zaćmę i czegoś tam nie dostrzegać. Może być taka sytuacja, że widząc jakąś nieprawidłowość, pan strażnik podchodzi do straganu i mówi, że to czy tamto jest nie tak, ale .... Sprzedający mówi, że zaraz nieprawidłowość usunie, tylko załatwi kupujących. Później informuje, że ma wspaniały świeżutki schabik ze świnki karmionej ekologicznie i w dodatku bardzo tanio. Żona pewnie się ucieszy z surowca na niedzielny obiad. Cenę widać jak byk i tu nic się nie zmienia. Strażnik prosi 3/4 kilo. OK. Sprzedający waży 2,5 kg, a liczy za 3/4. Czy tak nie może być? Może. Może być jeszcze inaczej. Dlatego właśnie strażnicy na służbie nie powinni robić zakupów, by nie byli podejrzewani o przekręty. Chcąc innych karać i pouczać trzeba samemu być wzorem. |
|