Dwa tygodnie temu zakończono remont torów na trasie do Warszawy. Miało być szybko i wygodnie. Tymczasem podróż jest koszmarem. Poranne pociągi są przeładowane. Pasażerowie muszą stać, a część w ogóle się nie mieści.
Pasażerowie z niecierpliwością wyczekiwali zakończenia remontu torów do stolicy. Mieli dość kilkugodzinnych podróży. Ale gdy prace dobiegły końca, pojawiły się kolejne problemy. Wraz z nowym rozkładem okazało się, że na dworce przyjeżdżają krótsze pociągi, które nie są w stanie pomieścić wszystkich pasażerów.- Przez dwa lata słyszeliśmy, jak to będzie cudownie, kiedy skończy się remont. I co? Jak nie kijem go, to pałką. Pociągi jada szybciej, ale zamiast podwójnych składów "srebrnej strzały" jadą pojedyncze. Ludzie stoją w pierwszej i drugiej klasie. O komforcie nie ma mowy. Za 93 zł zafundowałam sobie 125 minut stania rano, a tylko cud uchronił mnie przed staniem w drodze powrotnej - denerwuje się Alicja Rumpel, która często podróżuje z Łodzi do stolicy. - Niech wrócą na tę trasę stare pociągi, jeżeli nowych nie wystarcza!
- Nowoczesne składy w rannych godzinach to nieporozumienie, a podstawienie pojedynczego składu to skandal. Jest bardzo źle. Na Dworcu Fabrycznym wszystkie miejsca są już zajęte, a od Widzewa stoi się niezależnie od klasy. O Skierniewicach i Żyrardowie nie mówiąc - oburza się Maciej Muszyński. I radzi: - Pociągi "Łodzianin", "Telimena" i kolejny o godz. 7.58 powinny być obsługiwane przez składy przedziałowe i mieć co najmniej osiem wagonów.Do Warszawy jeżdżą pojedyncze składy nowego taboru, bo część wagonów odesłano do warsztatu na poprawki.Przypomnijmy. Nowoczesne pociągi wyjechały na trasę Łódź - Warszawa w sierpniu ubiegłego roku. Pozbawione są przedziałów. Fotele ustawione są jeden za drugim. Po pierwszych przejazdach okazało się, że siedzenia ustawiono zbyt ciasno. Nawet osoby średniego wzrostu musiały podkurczać nogi.Po kilku miesiącach utyskiwań i protestów przewoźnik uległ. Wszystkie pociągi stopniowo odsyłane są do warsztatu. Rozstaw siedzeń na wysokości kolan jest zwiększany z 70 do 80 cm. A to powoduje ich braki na trasie.PKP zapewnia, że wkrótce wszystkie pociągi z warsztatu wrócą na linie. Znikną również kłopoty z przeładowanymi wagonami w innych taborach. - Niedawno zmieniliśmy rozkład i na bieżąco sprawdzamy, jakie jest zapotrzebowanie. Zauważyliśmy, że po modernizacji linii coraz więcej osób korzysta z naszych usług. Jeśli rzeczywiście jest za mało wagonów, to będą dołączana kolejne - zapewnia Jan Tereszczuk, prezes Zarządu PKP Przewozy Regionalne.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź